moment zawiesiła głos. - Chcę ciebie.

- Och, Mary... - rzekł ze smutkiem.
Cindy lekko popchnęła ją w kierunku Dane'a.
Już pierwsza. Otworzyła drzwi. Larry, w szortach
Przestań oskarżać wszystkich wokół, że zrobili coś
- No to szkoda, że go nie zobaczysz - rzucił nonszalanckim tonem
psychologów odbywał się w Rumunii?
na pewno nic do roboty.
który nie tyle się widziało, co przede wszystkim... czuło.
- Nie możesz tam wrócić.
znajdował się również gabinet odnowy biologicznej.
kwiatkami do tak imponującej werandy, jakby to była reprezentacyjna
W duchu zadała sobie pytanie, czy to tylko kłamstwa dla dobra
Jedźmy już.
- To mało prawdopodobne, żeby tamten zaczął

mnie?! Och, doprawdy... Próżny zasypał Małego Księcia potokiem słów i wdzięczył się w ukłonach, oczekując od

- Nie zamierzam wyjść. Wezwiesz policję?
331
nie szukasz właściwie Sheili, tylko depczesz mi po

trudem, przywołał na twarz niezobowiązujący uśmiech.

kto odwiedził tę planetę, poznał jedynie kilkadziesiąt lub kilkaset obliczy Maski, co nie zawsze było czymś
Nagle dotarło do niego, co powiedział. Radość... Aż przystanął z wrażenia. Do tej pory autentycznie nie cierpiał tego miejsca, ale tego dnia wydało mu się ono odmienione.
- Za zadanie typowego pytania „po". - Pytania w stylu „co dalej"? - Rozumiem, że słyszałeś już takie pytanie wcześniej. - Owszem, ale nigdy nie zaszczyciłem go odpowiedzią. - To mój pierwszy raz. Beck zawahał się, a potem wstał i znów podszedł do drzwi kuchennych. Frito chwycił piłeczkę i poczłapał w jego kierunku, z nadzieją, że jego pan się z nim pobawi. Beck jednak stał bez ruchu, zapatrzony w przestrzeń za moskitierą. - Jeśli musisz się tak długo zastanawiać, to wystarczy za odpowiedź. - Sayre odgarnęła włosy i wstała. Beck odwrócił się szybko. - Sayre. - Nie musisz mi nic tłumaczyć, Beck, a już na pewno składać obietnic. Nie jestem głupią dziewczynką z głową w chmurach. Zeszłej nocy zareagowaliśmy akurat w taki sposób na sytuację pełną emocji i na wzajemne przyciąganie fizyczne. Zrobiliśmy to, czego pragnęliśmy, i w ciemnościach wydało się to wspaniałe. Teraz jednak nastał dzień i... - Jak możesz wątpić choćby przez chwilę, że pragnę cię bardziej niż kogokolwiek na świecie? - Jego słowa były tak nabrzmiałe gniewem, że zbita z tropu Sayre powstrzymała się od dalszego wywodu. - Zapragnąłem cię od pierwszej chwili, gdy cię ujrzałem. Od tego czasu moje pragnienie narastało przy każdym kolejnym spotkaniu. Tak też było ostatniej nocy, tak jest teraz, dzisiaj, w tej chwili. Będę cię pragnął jutro i każdego kolejnego dnia. Jednak... - Jednak gdy przyjdzie do wybrania między Huffem a mną, wybierzesz jego. - To nie jest takie proste. - Nie? - Nie. - Ja myślę, że jest. - Są rzeczy, o których nie masz pojęcia, a ja nie mogę ci o nich powiedzieć. Muszę skończyć to, co zacząłem. - Czy kiedykolwiek przestaniesz chronić Huffa i Chrisa? Jak daleko się dla nich posuniesz, Beck? Oberwałeś za nich wczoraj. Napluto ci w twarz z ich powodu. Ludzie tobą gardzą, nie ufają ci i piętnują cię, a ty znosisz to wszystko dla nich. Czy cię to nie nuży? Wpatrzył się w nią przenikliwym wzrokiem. - Nie masz pojęcia, jak bardzo. - Więc zostaw ich! - Nie mogę. - Co cię powstrzymuje? - Zobowiązanie. Moje życie jest nierozerwalnie związane z Huffem i Chrisem. Nie chcę tego, zwłaszcza po nocy, którą właśnie spędziłem z tobą, ale nic na to nie poradzę. Taka jest prawda. - Zacisnął szczęki, jego usta zmieniły się w cienką kreskę determinacji, a zielone oczy, jeszcze kilka minut temu zamglone z pożądania, teraz stały się zimne i czujne. - Najwyraźniej - wyszeptała. - Niechaj Bóg cię ma w swojej opiece. Nagle rozległ się dzwonek jego telefonu. Wytrzymał, spoglądając na nią do drugiego dzwonka, a potem zaklął pod nosem i odebrał. W miarę słuchania, wyraz jego twarzy zmieniał się jak w kalejdoskopie. - Kiedy? Gdzie? - Wyraźnie poruszony tym, co właśnie usłyszał, przesunął dłonią po twarzy. - O Boże, czy to poważne? Nie żyje?

wrażenie i przekonać cię do siebie. Walczymy z wampirami, które

rozlała się tylko na rozłożonej na podłodze folii. Sprzątania nie było więc zbyt wiele.
Mały Książę pogłaskał ją jeszcze czulej. Zrozumiał, dlaczego Róża mu to powiedziała i dlaczego odczuwała
Pokiwał głową. Przynajmniej w tym jednym się zgadzali.